Przełamać status quo część I

19 cze 2014

W sobotę o godzinie 13:00, na Stadionie Łodzianki w Łodzi, zostanie rozegrany mecz jedenastej kolejki PLFA I. W pojedynku zmierzą się: Wilki Łódzkie i Mustangs Płock.

Gospodarz: Wilki Łódzkie (2-3)
Gość: 
Mustangs Płock (2-4)
Data i godzina: 
21 czerwca, godzina 13:00
Stadion: 
Łodzianka, ul. Małachowskiego 5, Łódź
Liga: PLFA I
Bilety: 
wstęp wolny

Sytuacja w Grupie Wschodniej PLFA I jest bardzo ciekawa. Poza niepokonanym liderem - Lowlanders Białystok wszystkie zespoły zgromadziły do tej pory cztery punkty. O przełamanie status quo zawalczą Wilki z Mustangs oraz Tytani z Kings.

Beniaminek z Łodzi tylko raz w tym roku wygrał na swoim boisku. Szaleńcza pogoń za prowadzącymi do przerwy Kraków Kings poskutkowała zwycięstwem 37:33. Bohaterem dnia był Mikołaj Pawlaczyk, który zdobył dwa przyłożenia. Jednak Wilki dwa ostatnie spotkania zakończyły z niechlubnym dorobkiem ponad 40 straconych punktów. Najpierw na korzyść Tytanów Lublin a w poprzedniej kolejce Lowlanders Białystok. Chcąc zachować szanse na awans muszą po prostu pokonać Mustangi. Już raz w tym roku tego dokonali wygrywając w Płocku 26:14. W przeciwnym razie będą zagrożeni rychłym powrotem na boiska PLFA II.

- Wiemy, że jesteśmy na czwartym miejscu, ale staramy się przygotować na tyle dobrze, żeby nie martwić się o spadek. Mamy na tyle dużo kontuzji, że bardzo trudno rzetelnie przeprowadzić treningi. Na przykład w meczu z Lowlanders mieliśmy tylko ośmiu liniowych, przez co część z nich musiała grać w obie strony. By odnieść sukces w sobotę musimy dać z siebie wszystko. Spodziewamy się ciężkiego spotkania i tego, że ich rozgrywający będzie chciał się pokazać z dobrej strony. Mustangs mają poza tym mocne linie. Nasza obrona będzie miała trudne zadanie, żeby im się przeciwstawić, ale powstrzymanie ich ataku to najważniejszy cel na ten pojedynek - mówi Jakub Ciesielski, trener Wilków.

Mustangs Płock to zespół w kryzysie. Przyznają to sami zawodnicy, którzy w wypowiedziach po ostatnim spotkaniu wspominali, że bieżący sezon chcą po prostu dograć do końca. Trzyosobowy serbski zaciąg okazał się nietrafiony a skład meczowy płocczan liczebnie przypomina zespół "ósemek" niż jednego z bardziej doświadczonych klubów w PLFA I. Sezon zaczął się dla nich dobrze - dwoma wygranymi nad Kings i Tytanami. Jednak po trzecim spotkaniu w tym roku, nawiasem mówiąc przeciw Wilkom, coś w tej ekipie pękło. Brakuje dyscypliny taktycznej, presji na rywalach przez całe spotkanie, bo nie sposób takim zawodnikom jak Jarosław Garwacki, Łukasz Pietrzak czy Paweł Kęsy odmówić umiejętności.

Gwiazdą drużyny miał być amerykański rozgrywający Spencer Wood, ale obserwując jego grę równie często co radość z udanego zagrania, można usłyszeć angielskie "sorry". Światełkiem w tunelu tej ekipy jest prężnie rozwijająca się sekcja juniorów. Głównym zadaniem obecnych Mustangów jest to, by ich młodzież w przyszłym sezonie nie musiała się zmagać w PLFA II po spadku. Dobrym krokiem w tę stronę będzie zwycięstwo w Łodzi, bo w ostatniej kolejce Dzikie Konie zagrają z niepokonanym liderem. - Jedziemy odzyskać dwa punkty, które Wilki ostatnio nam zabrały. Nastąpi sporo zmian kadrowych, którymi z pewnością zaskoczymy. Z łodzianami zawsze gra się trudno, traktujemy ich nie jak beniaminka tylko spadkobierców Torped, które swego czasu sporo krwi nam napsuły. Nie obawiamy się zmęczenia podróżą, bo to będzie względnie krótka trasa. Na miejscu stawimy się wypoczęci i okaże się czy przygotowana przez nas taktyka się sprawdzi - mówi Łukasz Pietrzak, running back Mustangów.

Przegrany sobotniego meczu będzie bardzo mocno zagrożony spadkiem z ligi, zwycięzca pozostanie w grze o drugie miejsce w tabeli. Spotkanie poprowadzi piątka sędziów z Damianem Jurzykiem jako arbitrem głównym.